Jak stałem się ofiarą współczesnej medycyny

Rudolf Mroncz - Polak od lat mieszkający w Niemczech stał się jedną z ofiar leku przeciwbólowego Katadolon, który spowodował 23 zgony i kilkaset przypadków uszkodzeń wątroby. Wrócił do zdrowia dzięki medycynie alternatywnej


Ada EdelmanNŚ 8/2019

29 marca 2018 r. Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) wydał lakoniczny komunikat o całkowitym wycofaniu z obrotu w Polsce leku Katadolon, zawierającego flupirtynę (Flupirtini maleas) - substancję o silnym działaniu przeciwbólowym. Preparat stosowano od połowy lat 80-tych w ostrych i przewlekłych bólach układu ruchu u dorosłych, głównie w Niemczech i Polsce oraz 11 innych krajach europejskich (gdzie występował pod nazwami: AwegalDolokadinEfiretFlupinFlupizenMetanor itd.). Był rekomendowany ze względu na skuteczne działanie oraz brak efektu tolerancji, stanowiąc alternatywę dla opioidów i niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Nie uzależniał, choć od lat pojawiały się kontrowersje w związku z efektami ubocznymi, jakie wywoływał. Chodziło głównie o jego wysoką hepatotoksyczność - szkodliwość dla wątroby.

Przeglądaj spis treści numeru 8/2019 lub zamów wersję elektroniczną NŚ

W Polsce temat flupirtyny przeszedł bez echa, natomiast w Niemczech stał się zarzewiem skandalu. 4 marca ub. roku niemiecka WDR wyemitowała reportaż Kto nas ochroni przed skutkami ubocznymi? Dziennikarze Lena Brochhagen Torsten Reschke zajęli się historiami osób, które ucierpiały z powodu stosowania substancji. Punktem wyjścia był dla nich raport PRAC (Komitet ds. oceny ryzyka w ramach nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii przy Europejskiej Agencji Leków), w którym zawarto zatrważające dane o skutkach ubocznych stosowania Katadolonu. Potwierdzono 666 przypadków uszkodzenia wątroby, w tym 23 śmiertelne. Część pacjentów wymagała przeszczepu.

Komuś trzeba ufać

Głównym bohaterem tej opowieści jest Rudolf Mroncz (61 lat) - Polak mieszkający na stałe w Lünen (Nadrenia Północna-Westfalia), który zgodził się podzielić z nami swoją wstrząsającą historią. Jak twierdzi, z dalekiej podróży, w jaką wyprawiły go błędy współczesnej medycyny, pozwoliły mu wrócić naturoterapia i wlewy witaminowe.

Rudolfie, powiedz, jaki preparat z flupirtyną stosowałeś i co sprawiło, że sięgnąłeś po tak silny lek?

- Cierpiałem na nasilające się bóle barków i odcinka szyjnego kręgosłupa, a lekarze nie potrafili określić ich przyczyny. Przeszedłem różne badania, aż w końcu zaproponowano mi wizytę na oddziale szpitalnym zajmującym się leczeniem bólu. Zgłosiłem się tam w październiku 2011 r. i oprócz typowych zabiegów fizjologicznych, lekarz zaordynował dla mnie lek Katadolon S Long. Nie miałem pojęcia, jak silny i niebezpieczny to medykament...

To jedynie fragment artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 8/2019 dostępnym także jako e-wydanie.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.